Przede wszystkim Maryja jest – z woli Bożej – Królową Nieba i ziemi, aniołów i ludzi. Warto sobie zdać sprawę, że Maryja jest naszą królową pomimo naszych poglądów czy odczuć. Pan Bóg nie pytał ludzi o wyrażenie demokratycznej zgody na to czy Matka Najświętsza może nad nimi panować. Jako nasz Stwórca i Odkupiciel sam postanowił poddać nas pod Jej panowanie. Do nas należy tylko uznanie Jej panowania nad sobą przez co stajemy się jej poddanymi, albo odrzucenie Jej panowania przez co stajemy się buntownikami. Trzeba tu wspomnieć pewną istotną kwestię, a mianowicie rozróżnienie pomiędzy ustanowieniem a uznaniem panowania Maryi. Ustanowienie pochodzi tylko od Boga, a człowiek tylko uznaje to, co zostało już ustanowione. Uznanie panowania Maryi jest zatem z naszej strony złożeniem poddańczego hołdu Naszej Królowej i oddaniem się w Jej opiekę oraz pod Jej rozkazy.
Niestety często można spotkać we współczesnej duchowości taką tendencję do „demokratyzowania” Pana Jezusa i Maryi. Zaczyna się ich traktować jak kumpli, którym robimy wielką łaskę, że ich darzymy przyjaźnią. Cóż za pycha! Mówienie, że Jezus Chrystus czy Maryja są przyjaciółmi powinniśmy traktować jak zaszczyt, że Nasz Król i Królowa tak nas grzeszników raczyli nazwać. Przyjaźń z Jezusem i Maryją, którą oni nas obdarzają, powinniśmy traktować z najwyższym szacunkiem i pokorą, że Król i Królowa chcą, abyśmy byli blisko nich ze swoimi problemami i zwierzali im się ze wszystkiego i we wszystkim szukali u nich wsparcia. Ta przyjaźń nie może być rozumiana, jak to często bywa, jako partnerstwo osób sobie równych, które wzajemnie się poklepują po ramieniu. Taka postawa prowadzi z czasem do lekceważenia obowiązków płynących z intronizacji Jezusa i Maryi w naszym życiu, a z czasem może skończyć się buntem i swoistą „detronizacją”. Podkreślmy zatem: Akt uznania Maryi z Królową, jest aktem złożenia Jej hołdu, który polega na oddaniu się w Jej opiekę i na Jej służbę.
Królowanie Maryi zaczyna się najpierw w naszych duszach poprzez zwalczanie w nich zła i coraz mocniejsze praktykowanie cnót wiary, pokory i pobożności. Te praktyki wewnętrzne oparte na modlitwie, sakramentach i nieustannym duchowym oddawaniu siebie Maryi znajdą prędzej czy później swoje odbicie w naszych uczynkach i naszej działalności – także publicznej. Św. Ludwik Grignion de Montfort pisze: Tak jak dobremu słudze i niewolnikowi, tak i nam nie wolno trwać w bezczynności, ale wsparci Jej opieką musimy porywać się na dokonywanie wielkich rzeczy dla tej najdostojniejszej władczyni. Winniśmy bronić Jej przywilejów, gdy są one kwestionowane, dzierżyć wysoko sztandar Jej chwały, gdyś nań rękę podnosi, cały świat w miarę sił i możności pociągać na Jej służbę i do przyjęcia tego prawdziwego i rzetelnego nabożeństwa.
Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że szerzenie panowania Maryi w społeczności doczesnej jest jednocześnie budowaniem cywilizacji chrześcijańskiej czyli Państwa Bożego. W tym momencie dochodzimy do zagadnienia katolickiej koncepcji dziejów, gdyż panowanie Maryi ma nie tylko wymiar osobisty czy teraźniejszy, ale również historyczny.
W katolickiej koncepcji dziejów, wywodzącej się od św. Augustyna, moralistyczna i religijna perspektywa są ze sobą ściśle powiązane, z tym że ta pierwsza polega na analizie dziejów z punktu widzenia prawa naturalnego i zasad moralnych, a z kolei druga stanowi spojrzenie na dzieje z punktu widzenia Opatrzności Bożej i zbawienia człowieka. Nasuwa się jednak pytanie, czym są owe dzieje stanowiące przedmiot filozofii i teologii historii. Według definicji słownikowej, dzieje są to zdarzenia, wypadki, fakty z życia społeczeństwa oraz jednostek, rodzin i niewielkich zbiorowości. Czym są jednak owe zdarzenia, wypadki czy fakty z życia? Są to, mówiąc najprościej, ludzkie działania indywidualne lub zbiorowe oraz ich skutki. Stąd nasuwa się twierdzenie, że skoro są to działania ludzi i ich następstwa, to mają one swoje źródło w rozumie i woli człowieka, który podejmuje świadomie decyzje o takim czy innym postępowaniu. Zacytujmy tu prof. Plinia Corrêa de Oliveira: Bieg historii w przeciwieństwie do oświadczeń tak wielu filozofów i socjologów nie jest wyznaczany wyłącznie lub przeważnie przez dominujący wpływ materii na ludzi. Niewątpliwie ma ona swój wpływ na ludzkie działanie, lecz kierunek historii należy do ludzi, obdarzonych wolnymi i rozumnymi duszami. Innymi słowy, oni są tymi, którzy kierują biegiem wydarzeń oddziaływując mniej lub bardziej głęboko na okoliczności, w jakich się znajdują i uzyskując w rozmaitym stopniu wpływ na te okoliczności. Z tego też powodu działania ludzi w różnych okresach historycznych możemy poddawać ocenom moralnym z perspektywy zarówno prawa naturalnego, jak i celu ostatecznego człowieka czyli zbawienia duszy.
Skoro dzieje podlegają ocenom moralnym oznacza to, że ludzkie działania w historii są albo dobre, albo złe. Na tym podstawowym rozróżnieniu dobra i zła moralnego opiera się katolicka koncepcja dziejów, które są nieustannymi zmaganiami właśnie pomiędzy dobrem a złem. Te zmagania opisuje św. Augustyn w swoim największym dziele „O Państwie Bożym”. Przedstawił w nim koncepcję dwóch państw, państwa Bożego i państwa człowieka, które w ostateczności jest państwem szatana, lub mówiąc językiem bardziej współczesnym cywilizacji chrześcijańskiej i cywilizacji szatańskiej czyli anty-chrześcijańskiej.
Podsumowując możemy określić Państwo Boże czyli cywilizację chrześcijańską jako uporządkowanie życia doczesnego, osobistego i społecznego, według Prawa Bożego i naturalnego oraz nauki Kościoła, w taki sposób, aby sprzyjało ono oddawaniu Bogu przez ludzi należnej mu chwały i przyczyniało się do zbawienia dusz.
Z kolei ziemskie Państwo człowieka wyrasta z pychy i nieposłuszeństwa wobec Boga. Jest to cywilizacja antychrześcijańska i szatańska. Zwolennicy tej cywilizacji kierują się lucyferycznym non serviam i tak jak Adam i Ewa ulegając podszeptom złego ducha, chcą mieć raj dla siebie bez Boga. Niestety taka cywilizacja, a raczej anty-cywilizacja jest przeciwna Bożemu porządkowi, gdyż opiera się na grzesznych zasadach i przez to zawiera w sobie elementy będące obrazą Boga jako Stwórcy i Zbawiciela, a z drugiej strony stanowi optymalne warunki dla potępienia dusz.
Nie jest utopią i rzeczywiście istniała, a było nią Średniowiecze, ta słodka wiosna wiary, tak opluwana i zafałszowana przez współczesnych wrogich Kościołowi historyków. Na potwierdzenie tej tezy przytoczmy tu słowa papieża Leona XIII z encykliki Immortale Dei: Były niegdyś czasy, kiedy filozofia Ewangelii sterowała państwami, kiedy Boża moc chrześcijańskiej mądrości przenikała ustrój prawa, instytucje, obyczaje ludów, wszystkie warstwy i sprawy państwa; kiedy religia przez Chrystusa ustanowiona, należne sobie zajmując stanowisko, cieszyła się wszędzie przychylnością panujących i władz opieką, kiedy między kapłańską a świecką zwierzchnością kwitła zgoda i przyjazna usług wymiana. W takim stanie rzeczy świecka społeczność błogie nadspodziewanie rodziła plony, których pamięć żyje i żyć będzie tak licznymi dziejów stwierdzona pomnikami, że ich żadne wymysły przeciwników nie zniszczą ani przygłuszą.
Ta społeczność doczesna, której życie było dogłębnie przeniknięte duchem Ewangelii i dążeniem do zbawienia wszystkich dusz, funkcjonowała dzięki współpracy ludzi z łaską w praktykowaniu przez nich cnót. Jednak jej upadek zaczął się, gdy jak pisał wybitny katolicki myśliciel Plinio Corrêa de Oliveira: W XIV wieku zaczęła się pojawiać w chrześcijańskiej Europie zmiana mentalności, a w wieku XV stała się ona jeszcze bardziej widoczna. Pragnienie ziemskich przyjemności stało się palącą żądzą. Rozrywki stawały się coraz częstsze i coraz bardziej wystawne, pochłaniając nieustannie umysły. W strojach, manierach, języku, literaturze i sztuce, narastająca tęsknota za życiem wypełnionym rozkoszami wyobraźni i zmysłów przyczyniała się do postępującego manifestowania zmysłowości i miękkości. Krok za krokiem, powaga i surowość poprzednich czasów traciły na wartości. (…) Serca zaczęły się odrywać od umiłowania poświęcenia, autentycznej czci dla Krzyża oraz dążenia do świętości i życia wiecznego.
I Polska niestety nie jest wyjątkiem. Zepsucie obyczajów wynikające z zaniku cnót wśród Polaków szerzy się w zastraszającym tempie. Grzechami najbardziej widocznymi są nieczystość i obojętność religijna. Ponadto mamy mnóstwo oszustw i krętactw płynących z zaniku cnoty uczciwości w naszym społeczeństwie. Coraz bardziej opluwany jest Kościół Katolicki i zasady naszej wiary w mediach, a w szczególności w internecie do którego dostęp mają nawet dzieci…
Tych publicznych grzechów można by wymienić wiele… Chciałbym jednak wskazać jeszcze jeden aspekt tego naruszania Prawa Bożego w naszym narodzie. Jak wspomniałem Matka Najświętsza jest opiekunką cywilizacji chrześcijańskiej oraz Królową. Polska w szczególny sposób obrała sobie Matkę Bożą za Królową, której panowanie powinno być widoczne w naszym życiu osobistym i społecznym. Panowanie Maryi polega nie tylko na oddawaniu jej szczególnej czci w naszych świątyniach, ale przede wszystkim na wypełnianiu Jej woli, która jest całkowicie zgodna z wolą Bożą. To wypełnianie woli Maryi polega przede wszystkim na przestrzeganiu Bożych Przykazań i nie obrażaniu Boga grzechami. Jak pisze św. Ludwik Grignon de Montfort: Nie ma w chrystianizmie rzeczy bardziej godnej potępienia, niż to szatańskie zuchwalstwo. Czyż można bowiem twierdzić, że miłuje się i czci Najświętszą Pannę, skoro się grzechami kłuje, przebija, krzyżuje i bezlitośnie znieważa Chrystusa, Jej Syna? Maryja, która jest duchową Królową naszej Ojczyzny powinna panować w naszych duszach, a to panowanie powinno objawiać się między innymi poprawą życia obywateli. Jednak jak widzimy jest zupełnie odwrotnie. Powiedzmy wprost, mamy do czynienia z dążeniem do duchowej detronizacji Maryi w naszym kraju. Składane niejednokrotnie śluby wydają się być dziś pustymi deklaracjami. Liczni Polacy nie są wiernymi poddanymi Naszej Królowej, wręcz przeciwnie jak Lucyfer mówią, że nie będą służyć i łamią Prawo Boże buntując się w ten sposób przeciw panowaniu Najświętszej Panny. Ten duchowy bunt, ta letniość i brak gorliwości, są głównymi przyczynami zła w naszej Ojczyźnie. Trzeba sobie w końcu uświadomić, że grzechy Polaków są zamachem na duchowy tron Królowej Polski.
Tak, a ponadto Matka Boża zapowiedziała podczas objawień w Fatimie ostateczny triumf Jej Niepokalanego Serca. Możemy nawet się domyślać na czym będzie on polegał. Pięknie to opisał prof. Plinio Corrêa de Oliveira: Czym może zatem być triumf Niepokalanego Serca Maryi, jeśli nie Królowaniem Najświętszej Dziewicy przepowiadanym przez Św. Ludwika Marię Grignion de Montfort? A czymże innym może być to Królowanie, jeśli nie epoką cnoty, kiedy to ludzkość pojednana z Bogiem w łonie Kościoła, będzie żyła na ziemi według Prawa Bożego, przygotowując się do chwały Nieba?
Czy czeka nas los Niniwy czy też Sodomy, zależy od tego, za przykładem, którego miasta pójdziemy. Środki zostały nam dane przez Naszą Królową, trzeba tylko z nich zawczasu skorzystać, abyśmy nie byli mądrzy po szkodzie. Trzymając wysoko sztandar Chrystusa i Maryi – Królowej Naszej ruszajmy do boju z hufcami szatana panoszącymi się w naszej Ojczyźnie, aby triumf Niepokalanej stał się rzeczywistością i naszym udziałem!
Odnoszący się do Maryi tytuł „Królowej Polski” nie jest bynajmniej wymysłem naszych rodaków, lecz został objawiony trzykrotnie przez Najświętszą Pannę na początku XVII wieku w… dalekim Neapolu sędziwemu włoskiemu jezuicie – ojcu Juliuszowi Mancinellemu!
Juliusz (Gulio) Mancinelli urodził się 13 października 1537 roku w miejscowości Macerata, w regionie Marche – dwieście kilometrów na północny wschód od Rzymu. Był cenionym mistrzem nowicjatu rzymskich jezuitów, w czasie gdy przebywał tam i zmarł nasz rodak, św. Stanisław Kostka…
Ojciec Juliusz słynął z pobożnego, świątobliwego życia – miał opinię proroka i cudotwórcy. Zakładał wiele dzieł miłosierdzia, a wszędzie, gdzie się pojawiał jako misjonarz – w Dalmacji, Bośni, Konstantynopolu czy w Afryce – notowano ogromną ilość nawróceń.
W latach 1585-1586 przebywał w Polsce – w Kamieńcu Podolskim i Jarosławiu. Słynący z żarliwej czci dla Najświętszego Sakramentu oraz Najświętszej Maryi Panny włoski jezuita miał pewną duchową „przypadłość” – odznaczał się ogromnym nabożeństwem do naszych świętych, zwłaszcza do dwóch świętych Stanisławów – Biskupa i Męczennika ze Szczepanowa, a także wspomnianego już św. Stanisława Kostki.
Powróciwszy do Italii, marzył, aby móc znów ujrzeć polską ziemię i oddać jej hołd jako Matce Świętych, aby nawiedzić świętego Biskupa i Męczennika Stanisława. Chciał też podziękować w katedrze na Wawelu za liczne łaski, jakich doznał za przyczyną Maryi i prosić Ją o dalszą pomoc. Nie sądził jednak, by mogło się to stać – był już wszak w podeszłym wieku. Niemniej często modlił się, prosząc Pana Boga, by jeszcze umożliwił mu taką wyprawę. I Pan go wysłuchał. Po dwudziestu pięciu latach ojciec Mancinelli powrócił na nasze ziemie, przemierzając drogę pieszo! A jakie okoliczności skłoniły go do tej wyczerpującej podróży?
14 sierpnia 1608 roku siedemdziesięciojednoletni zakonnik modlił się w swoim klasztorze przy jezuickim kościele Gesu Nuovo w Neapolu. Wspomniał, iż w uroczystość Wniebowzięcia minie czterdziesta rocznica śmierci św. Stanisława Kostki, tak mu bliskiego współbrata. Wśród wielu cnót świętego małego Polaka – jak go nazywano – niezwykłym blaskiem jaśniała jego miłość i cześć dla Królowej Nieba, a tę właśnie cnotę ojciec Juliusz szczególnie sobie upodobał i sam praktykował. Usilnie szerzył kult Królowej Wniebowziętej, zwłaszcza po chorobie, z której cudem go podźwignęła.
Zatopiony w modlitwie sędziwy jezuita ujrzał nagle okrytą purpurowym płaszczem Najświętszą Dziewicę z Dzieciątkiem na ręku, wyłaniającą się z obłoku. U Jej stóp klęczał piękny młodzieniec w aureoli. Poznał go natychmiast – był nim bowiem ukochany współbrat, narodzony dla Nieba czterdzieści lat wcześniej.
– O Królowo Wniebowzięta, módl się za nami – wyszeptał zakonnik.
Tymczasem Matka Boża zapytała: Dlaczego nie nazywasz Mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie. Usłyszawszy słowa Najświętszej Dziewicy, Juliusz wykrzyknął: Królowo Polski Wniebowzięta, módl się za Polskę! Matka Boża spojrzała z wielką miłością na klęczącego u Jej stóp Stanisława Kostkę, a następnie na starego zakonnika i rzekła: Juliuszu, jemu tę łaskę zawdzięczasz! Po skończonej wizji włoski jezuita zwrócił się do swych współbraci: Matka Boża wielkie rzeczy dla Polaków zamierza, po czym dodał: Królowo Polski, módl się za nami!
Niebawem, po zbadaniu sprawy i za pozwoleniem przełożonych, ojciec Mancinelli poinformował o całym zdarzeniu swego polskiego przyjaciela, również jezuitę, Mikołaja Łęczyckiego. Poprosił go, by tę dobrą nowinę oznajmił królowi Zygmuntowi III Wazie. Stąd poznał ją ks. Piotr Skarga i cały zakon jezuitów, którzy wkrótce rozpowszechnili radosną wieść, że sama Bogarodzica kazała się nazywać Królową Polski.
W roku 1610 ojciec Juliusz wiedziony wewnętrznym poruszeniem udał się w pieszą pielgrzymkę do Polski, chcąc nawiedzić grób św. Stanisława. Długą drogę z Neapolu do Krakowa podjął w wieku siedemdziesięciu trzech lat!
Pierwsze swe kroki, będąc już w Krakowie, zakonnik skierował do katedry krakowskiej na Wawelu (niektóre źródła podają, że został powitany przez króla i jego dworzan). Niemal konający ze zmęczenia staruszek udał się do konfesji św. Stanisława, przed którą – ujrzawszy trumnę naszego głównego patrona – padł krzyżem i modlił się za Królestwo Polskie, a potem odprawił tam Mszę Świętą w dziękczynieniu za świętość Stanisława Kostki.
Nagle podczas sprawowania Najświętszej Ofiary wpadł w ekstazę i ujrzał Maryję w królewskim majestacie. I znów usłyszał Jej głos: Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego Narodu, który jest Mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja ci zawsze będę, jakom jest teraz, miłościwą.
Siedem lat po powrocie z Polski, w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, ojciec Juliusz Mancinelli patrzył z okna swej klasztornej celi na Zatokę Neapolitańską. Modlił się, pragnąc ciągle oddawać jeszcze większą cześć Maryi. I oto znowu z gorejącego obłoku, który pojawił się na niebie, wyłoniła się piękna postać Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na rękach. U Jej stóp – tak jak poprzednio – klęczał młodzieniec w aureoli… Maryja zwróciła się do sędziwego jezuity: Juliuszu, synu mój! Za cześć, jaką masz do Mnie Wniebowziętej, ujrzysz Mnie za rok w chwale Niebios. Tu jednak, na ziemi, nazywaj Mnie zawsze Królową Polski. Stary zakonnik zdołał tylko wyszeptać: Królowo Polski, módl się za nami. Widzenie się zakończyło, ale w duszy Juliusza długo jeszcze panowała wielka radość.
Miesiąc później kurier z Neapolu przywiózł ojcu Mikołajowi Łęczyckiemu do Wilna list od o. Mancinellego, w którym pisał: Ja rychło odejdę, ale ufam, że przez ręce Wielebności sprawię, iż po moim zgonie w sercach i na ustach polskich mych współbraci żyć będzie w chwale Królowa Polski Wniebowzięta.
Stało się tak, jak zapowiedziała Królowa Polski. Dokładnie rok po ostatnim objawieniu i pięćdziesiąt lat po śmierci św. Stanisława Kostki, w roku 1618, w uroczystość Wniebowzięcia, o. Juliusz odszedł do wieczności.
Niemal natychmiast za sprawą Polaków rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Do Polski dotarła relikwia – część głowy oraz portret włoskiego jezuity. Nie wszyscy jednak byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy i z czasem zebrane dokumenty „utknęły” gdzieś między Neapolem a Rzymem. Sprawa się odwlekła, a późniejsza kasata zakonu jezuitów w roku 1773 wstrzymała proces beatyfikacyjny, który do dziś nie został wznowiony…
70 lat temu, 26 sierpnia 1956 roku – trzy stulecia po Ślubach Lwowskich króla Jana Kazimierza, Maryja Królowa Polski ponownie odbierała hołd od Polskiego Narodu. Tym razem królewskie śluby zostały odnowione przez Prymasa Polski, ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Nieprzypadkowo śluby polskiego monarchy zostały odnowione przez prymasa – ten przecież, zgodnie z polską tradycją ustrojową, pełni funkcję interrexa i to on w okresie bezkrólewia jest depozytariuszem Korony Polskiej. To on decyduje, kto ma objąć tron. Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński w pełni skorzystał ze swych uprawnień, za jedyną i wieczną Królową uznając Matkę Najświętszą. Słowa Ślubów Jasnogórskich powtarzała za ks. bp. Michałem Klepaczem, który składał je w zastępstwie księdza Prymasa, więzionego w Komańczy przez komunistów, milionowa rzesza Polaków zgromadzona wokół częstochowskiego sanktuarium.
Wielka Boga-Człowieka Matko!
Bogarodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!
Królowo świata i Polski Królowo!
Gdy upływają trzy wieki od radosnego dnia, w którym zostałaś Królową Polski, oto my, Dzieci Narodu Polskiego i Twoje Dzieci, krew z krwi Przodków naszych, stajemy znów przed Tobą, pełni tych samych uczuć miłości, wierności i nadziei, jakie ożywiały ongiś Ojców naszych.
My, Biskupi polscy i Królewskie Kapłaństwo, Lud nabyty zbawczą Krwią Syna Twojego, przychodzimy, Maryjo, znów do Tronu Twego, Pośredniczko Łask wszelkich, Matko Miłosierdzia i wszelkiego pocieszenia.
Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego.
Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki naszej, drgnienia serc i porywy woli.
Stajemy przed Tobą pełni wdzięczności, żeś Dziewicą Wspomożycielką wśród chwały i wśród klęsk tylu potopów.
Stajemy przed Tobą pełni skruchy, w poczuciu winy, że dotąd nie wykonaliśmy ślubów i przyrzeczeń Ojców naszych.
Spojrzyj na nas, Pani Łaskawa, okiem Miłosierdzia Twego i wysłuchaj potężnych głosów, które zgodnym chórem rwą się ku Tobie z głębi serc wielomilionowych zastępów oddanego Ci Ludu Bożego.
Królowo Polski! Odnawiamy dziś śluby Przodków naszych i Ciebie za Patronkę naszą i za Królową Narodu polskiego uznajemy.
Zarówno siebie samych, jak i wszystkie ziemie polskie i wszystek Lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie.
Wzywamy pokornie Twojej pomocy i miłosierdzia w walce o dochowanie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom, Ojczyźnie naszej świętej, Chrześcijańskiej Przedniej Straży, poświęconej Twojemu Sercu Niepokalanemu i Sercu Syna Twego. Pomnij, Matko Dziewico, przed Obliczem Boga na oddany Tobie Naród, który pragnie nadal pozostać Królestwem Twoim, pod opieką Najlepszego Ojca wszystkich narodów ziemi.
Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym Królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski jako źródła Bożego Życia.
Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga; aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego; aby stał się Domem Bożym i Bramą Niebios dla pokoleń wędrujących poprzez polską ziemię – pod przewodem Kościoła katolickiego – do Ojczyzny wiecznej.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci, z oczyma utkwionymi w żłóbek betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia.
Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym.
Dar życia uważać będziemy za największą Łaskę Ojca wszelkiego Życia i za najcenniejszy skarb Narodu.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
Matko Chrystusowa i Domie Złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne.
Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach Królowanie Syna Twego Jezusa Chrystusa, bronić czci Imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych.
Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opiekę rodzicielską.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
Zwierciadło Sprawiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem Sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym.
Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku.
Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie bylo głodnych, bezdomnych i płaczących.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi.
Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości.
Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
Królowo Polski! Ponawiamy Śluby Ojców naszych i przyrzekamy, że z wszelką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej Ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogarodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy.
Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w dni Twoich świąt.
Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Panno Wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia.
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
W wykonaniu tych przyrzeczeń widzimy żywe Wotum Narodu, milsze Ci od granitów i brązów. Niech nas zobowiązują do godnego przygotowania serc naszych na Tysiąclecie Chrześcijaństwa Polski.
W przededniu Tysiąclecia Chrztu Narodu naszego chcemy pamiętać o tym, że Ty pierwsza wyśpiewałaś narodom hymn wyzwolenia z niewoli i grzechu; że Ty pierwsza stanęłaś w obronie maluczkich i łaknących i okazałaś światu Słońce Sprawiedliwości, Chrystusa, Boga naszego.
Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznajemy Syna Twojego, ku któremu nas wiedziesz niezawodną dłonią.
Przyjm nasze Przyrzeczenia, umocnij je w sercach naszych i złóż przed Oblicze Boga w Trójcy Świętej Jedynego. W Twoje dłonie składamy naszą przeszłość i przyszłość, całe nasze życie narodowe i społeczne, Kościół Syna Twego i wszystko, co miłujemy w Bogu.
Prowadź nas poprzez poddaną Ci ziemię polską do Bram Ojczyzny Niebieskiej. A na progu nowego życia sama okaż nam Jezusa, błogosławiony Owoc żywota Twojego.
Amen.
Śluby Lwowskie króla Jana Kazimierza
1 kwietnia 1656 roku we lwowskiej katedrze, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej polski król, Jan II Kazimierz Waza złożył śluby podczas których koronował wizerunek Maryi, ogłaszając Ją oficjalnie Królową swoich państw. Jednocześnie Królestwo Polskie polecił Jej szczególnej obronie po wszystkie czasy.
Jan Kazimierz, złożywszy przed obrazem Bogurodzicy swoje berło i koronę, w obecności nuncjusza papieskiego Piotra Vidoniego oraz przedstawicieli wszystkich stanów społecznych, tak oto ślubował, padłszy na kolana:
Wielka Boga-Człowieka Matko, o Przeczysta Panno! Ja, Jan Kazimierz, z łaski Twego Syna, Króla Królów i Pana mojego, i z Twojej łaski Król, u stóp Twoich Najświętszych na kolana padając, obieram Cię dzisiaj za Patronkę moją i moich państw Królową, i polecam Twojej szczególnej opiece a obronie siebie samego i moje Królestwo Polskie z Księstwami: Litewskim, Ruskim, Pruskim, Mazowieckim, Żmudzkim, Inflanckim i Czernihowskim, jako też wojska obydwu narodów i wszystek mój lud. Wzywam pokornie w tym opłakanym i zamieszanym Królestwa mego stanie Twego miłosierdzia i pomocy przeciw nieprzyjaciołom świętego Rzymskiego Kościoła. A ponieważ największymi dobrodziejstwy Twymi zobowiązany, czuję w sobie gorącą żądzę służenia Ci gorliwie z narodem, przyrzekam więc moim, ministrów, senatorów, szlachty i ludu imieniem, Tobie i Twemu Synowi, Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi, że cześć Twoję wszędzie po krajach Królestwa Polskiego rozszerzać będę. Przyrzekam wreszcie i ślubuję wyjednać u Stolicy Apostolskiej, skoro tylko za przemożnym Twoim pośrednictwem wielkim Syna Twego miłosierdziem zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi a szczególniej nad Szwedami odniosę, aby dzień ten corocznie dla Ciebie i Syna Twojego, na zawdzięczenie łask wiecznymi czasy obchodzono i święcono, i dołożę z Biskupami Królestwa starania, ażeby moje obietnice przez ludy moje wypełnione były. Ponieważ zaś z wielką boleścią mego serca widzę, że wszystkie klęski, jakie w ostatnich siedmiu latach na moje Królestwo spadły, jako to: zaraza, wojny i inne nieszczęścia, zesłane zostały przez Najwyższego Sędziego jako chłosta za jęki i uciemiężenie chłopów, przyrzekam wiec ślubuję, że po odzyskaniu pokoju użyję ze wszystkimi Stanami wszelkich sposobów, ażeby lud mego Królestwa od wszelkich niesprawiedliwych ciężarów i uciśnienia uwolnionym został. Spraw to, o Najmiłosierniejsza Królowo i Pani, abym do wykonania moich przedsięwzięć, którymiś mnie sama natchnęła, łaskę Twojego Syna otrzymał!
Po uroczystej Mszy Świętej przy wystawionym Najświętszym Sakramencie odśpiewano Litanię do Najświętszej Maryi Panny, a nuncjusz Vidoni odśpiewał trzykrotnie, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich obecnych nowe wezwanie: Królowo Korony Polskiej, módl się za nami!
Zatem od 370 lat Polska jest Królestwem Maryi, jak zostało to oficjalnie ogłoszone 1 kwietnia 1656 roku przez samego władcę naszego kraju, który oddał się pod Jej rządy. Każdy król miał być odtąd niejako Jej regentem, sprawującym rządy nad narodem w Jej imieniu.
Kontakt:
ul. Augustiańska 28,
31-064 Kraków
Tel. 12 444-78-88
Mail – kontakt@imkp.org.pl
Partner misyjny:
Kontakt:
ul. Augustiańska 28,
31-064 Kraków
Tel. 12 444-78-88
Mail – kontakt@imkp.org.pl
Partner misyjny: